🇳🇱🇵🇱 „Nie jestem z cukru” vs. „Ik ben niet van suiker” – przysłowiowy pojedynek Polska vs. Holandia!
Aktualności | 17-07-2025 | 15:00 | Czas czytania: 5 minut
Była ulewa. Taka prawdziwa, że nic tylko przycupnąć gdzieś pod daszkiem i przeczekać. Wyszedłem od optyka z nową receptą i pomysłem na nowe oprawki, a tam… ściana deszczu. Więc rzuciłem na odczepnego:
– Nie jestem z cukru, nie roztopię się.
Na co sympatyczny pan optyk (Arjen – nota bene w okularach grubych jak denka od słoików) odparł z zaskoczeniem:
– Ha! Macie to samo przysłowie co my!?

I tak właśnie zaczęła się nasza żartobliwa słowna przepychanka.
1. Nie z cukru… czyli jak bardzo jesteś Holendrem
Holenderskie „Ik ben niet van suiker” to jedno z tych powiedzonek, które mieszkańcy Niderlandów wypowiadają, gdy leje jak z cebra, a ty nie masz parasola, kaptura ani resztek zdrowego rozsądku. Brzmi znajomo? No właśnie!
Wniosek: deszcz łączy narody. Przysłowia też.
2. Jabłko, które nie leci zbyt daleko
„De appel valt niet ver van de boom.”
„Niedaleko pada jabłko od jabłoni.”
W obu krajach jabłka mają problem z mobilnością. I w obu służą jako metafora do dzieci, które dziwnie przypominają swoich rodziców – czasem z wyglądu, a czasem z głupoty.

3. Z drzwiami w 'rękach’
„Met de deur in huis vallen”
„Nie owijać w bawełnę.”
Holender wpada ’z drzwiami’ do domu i od razu wali prawdę – z rozpędu. Polak może i wali, ale raczej prosto z mostu.
Tak czy siak – efekt ten sam. Babcia nie zdąży nawet herbaty podać, a ty już wyznałeś, że straciłeś pracę, dziewczynę i rower.

4. Małpa z rękawa vs. szydło z worka
„Nu komt de aap uit de mouw.”
„Wyszło szydło z worka.”
Nie wiadomo, dlaczego Holendrzy trzymają małpy w rękawach. Ale gdy one już wyskoczą – jest afera.
W Polsce wolimy bardziej tekstylnie – szydło z worka. Też kłuje i też nie powinno się wydostawać w towarzystwie.

5. Darowany koń i dentyści
„Een gegeven paard moet je niet in de bek kijken.”
„Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.”
Niezależnie od szerokości geograficznej – jeśli ktoś daje ci coś za darmo, to nie marudź.
Chyba że to koń trojański. Albo breloczek z logiem firmy po rozmowie o pracę.

6. Wysokie drzewa i wiatr (czyli trochę też o influencerach)
„Hoge bomen vangen veel wind.”
„Im wyżej się wspiąłeś, tym mocniej grzmotniesz o ziemię.”
„Wysokie drzewa łapią dużo wiatru„. Zarówno Holandia, jak i Polska wiedzą, że wystarczy mieć 100 tysięcy obserwujących i powiedzieć coś głupiego – a wiatr hejtu cię znajdzie. Tak działa karma. I przysłowia.

7. Najlepsi sternicy stoją na brzegu
„De beste stuurlui staan aan wal.”
„Krytykować każdy potrafi.”
Holender sugeruje, że ci na brzegu lepiej wiedzą, jak prowadzić statek. Polak – że każdy jest ekspertem, dopóki sam nie musi nic zrobić.
A potem pytają cię w IKEA, czy potrafisz złożyć szafkę. No to krytykuj dalej, majster.

8. Gdzie kucharek sześć… a gdzie masło na głowie
„Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”
„Wie boter op zijn hoofd heeft, moet uit de zon blijven”
Polskie kucharki w jednej kuchni i Holender z masłem na głowie – oba obrazy pełne chaosu i przestrogi. Choć trudno powiedzieć, kto tu ma gorzej – kobiety kłócące się jak zrobić bigos, czy facet z topniejącym tłuszczem na czaszce (wedle holenderskiego przysłowia powinien się trzymać z dala od słońca – i słusznie). Coś o studzeniu zapałów i umysłu…

9. Bułka z masłem, drut czy gwizdek za grosz?
„Bułka z masłem” / „Proste jak drut”
„Een fluitje van een cent” – „Gwizdek za grosz”
W Polsce rzeczy łatwe są prostym drutem albo bułką z masłem. W Holandii – gwizdkiem. I to tanim. Najwyraźniej prosto = tanio + hałas.

10. Niestety, masło orzechowe
„Helaas, pindakaas!”
Nie ma polskiego odpowiednika dla tej rymowanej perełki. Wyobraź sobie sytuację, gdy spóźniasz się na pociąg, a Holender obok wzdycha: „Niestety, masło orzechowe!” Polak by zaklął. Holender – idzie dalej z uśmiechem. I to jest ta różnica.

11. Anioł siusiający na język i inne dziwactwa
„Alsof er een engeltje over je tong piest”
„Niebo w gębie”
Gdy coś jest pyszne, Polak widzi chmurkę z ambrozją. Holender? Miniaturowego aniołka siusiającego mu wprost do ust. Smacznego!

12. Gdyby babcia miała wąsy…
„To by była dziadkiem”
Tego przysłowia Holendrzy raczej nie mają. A szkoda. Polskie gdybanie w wersji logiczno-absurdalnej doskonale sprawdza się jako złośliwa kontra na każde „a co by było gdyby”.

🧠 Wnioski? Śmiech to zdrowie, niezależnie od języka
Porównanie polskich i holenderskich przysłów to fascynująca podróż przez meandry narodowej wyobraźni. Okazuje się, że mimo różnic kulturowych i językowych, oba narody łączy skłonność do wyrażania uniwersalnych prawd w sposób, który potrafi rozbawić do łez.

I choć Polacy zdają się być bardziej przywiązani do dosłownych, czasem nieco rubasznych obrazów, a Holendrzy do absurdalnego i surrealistycznego humoru, jedno jest pewne – w obu krajach ludowa mądrość ma się świetnie i potrafi zaskoczyć swoją oryginalnością. A na koniec dnia, czy to masło na głowie, czy sześć kucharek w jednej kuchni, ważne, żeby było się z czego pośmiać.

🖋️ Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij z głową!
Każdy nasz artykuł to godziny darmowej, autorskiej roboty. Tworzymy z pasji, nie dla algorytmów – jeśli coś Cię rozbawiło, zainspirowało albo chcesz się tym podzielić, podaj źródło i zostaw link. To dla nas więcej niż like. 🙌
📣 Do influencerów, portali i copy-pasterów:
Cieszymy się, że nasze pomysły są dla Was inspiracją – ale jeśli wrzucasz je do sieci, daj znać, kto za tym stoi. Karma patrzy 👀
📎 Internet działa najlepiej, gdy działa uczciwie.

(holandia.online/wnl/foto(s):Pixaba/AI/archiwum)