Kazali grzać prądem. Teraz zimą prąd ma być droższy?

Holandia od lat odchodzi od gazu ziemnego. Nowe domy coraz częściej budowane są bez tradycyjnego podłączenia do gazu, a mieszkańcy mają korzystać z rozwiązań elektrycznych: pomp ciepła, bojlerów elektrycznych, płyt indukcyjnych, paneli słonecznych i samochodów elektrycznych. Brzmi jak nowoczesna transformacja energetyczna. Problem w tym, że sieć energetyczna coraz częściej nie nadąża za tym tempem.

W materiale opowiadam o tym, że od 2029 roku w Holandii mogą pojawić się nowe taryfy za prąd, w których energia będzie droższa wtedy, kiedy sieć jest najbardziej obciążona. A to oznacza także zimę, czyli okres, w którym elektryczne ogrzewanie jest najbardziej potrzebne.

I tu zaczyna się cały paradoks. Najpierw przez lata mówi się ludziom, że trzeba odchodzić od gazu. Potem nowe osiedla buduje się jako w pełni zależne od prądu. Następnie okazuje się, że firmy czekają na przyłącza, inwestycje stoją, szkoły po modernizacji mogą mieć problem z odpowiednią mocą, a sieć energetyczna robi się coraz bardziej zatkana.

A na końcu pojawia się pomysł, że prąd ma być droższy dokładnie wtedy, kiedy ludzie najbardziej go potrzebują.

To nie jest tylko techniczna dyskusja o taryfach. To pytanie o cały kierunek transformacji energetycznej w Holandii. Czy da się najpierw wypychać ludzi z gazu, a dopiero później zastanawiać się, czy sieć elektryczna to wytrzyma?

W komentarzu pod filmem napisałem, że wygląda to trochę jak budowanie domu od dachu. Najpierw nowe domy bez gazu. Potem wszystko na prąd. Potem okazuje się, że sieć nie wyrabia. A teraz zimą prąd może być droższy, czyli dokładnie wtedy, kiedy elektryczne ogrzewanie jest najbardziej potrzebne.

Czy Holandia popełnia błąd? A może to po prostu cena odejścia od gazu i każdy kraj, który idzie w stronę elektryfikacji, prędzej czy później będzie musiał się z tym zmierzyć?

Więcej materiałów znajdziesz na kanale YouTube „@wiatraczek_na_spokojnie”.

(wnl)