166 milionów kilo żarcia do kosza, a 9% mieszkańców głoduje – witamy w Amsterdamie!
Aktualności | 30-08-2025 | 11:00 | Czas czytania: 2 minuty
Amsterdam uwielbia chwalić się ekologią, rowerami i świeżym powietrzem, ale raport Voedselmonitor rozwiewa iluzje: jedzenie wyrzucane na potęgę, fast-foody wygrywają z jarmużem, a zdrowa dieta jest luksusem. To podróż przez miasto, w którym wegańska kanapka kosztuje fortunę, a kebab jest bardziej dostępny niż dentysta.
166 milionów kilo wyrzuconego jedzenia rocznie
Na papierze brzmi jak katastrofa – i faktycznie nią jest. W Amsterdamie marnuje się 166 milionów kilogramów jedzenia rocznie. Ale uwaga, nie wszystko trafia do kosza w domach.

- 49 milionów kg wyrzucają sami mieszkańcy w swoich kuchniach.
- Pozostałe ~117 milionów kg znika w restauracjach, hotelach, sklepach i hurtowniach.
Innymi słowy: nawet jeśli mieszkańcy zacisną pasa i będą czyścić lodówki jak profesjonaliści, ogromna część strat i tak dzieje się „za kulisami” – zanim jedzenie trafi na talerz.
Miasto, w którym jedni głodują, a inni wyrzucają chleb

Podczas gdy 9% mieszkańców regularnie nie stać na zdrowy posiłek, tony dobrego jedzenia lądują na śmietnikach. Gdyby odzyskać tylko część zmarnowanego jedzenia, ponad 100 tysięcy mieszkańców stolicy mogłoby przez rok jeść za darmo świeże warzywa, owoce i pieczywo. Powstaje pytanie: czy to naprawdę kryzys żywnościowy, czy kryzys zdrowego rozsądku?
84% miasta to królestwo frytek i kebaba

Spacer po Amsterdamie to nie podróż do krainy zdrowia, lecz festiwal frytek, kebabów i burgerów. Według raportu aż 84% punktów z jedzeniem to oferta niezdrowa lub bardzo niezdrowa. Ponad połowa mieszkańców przyznaje, że co tydzień odwiedza fast-food. A przecież to stolica kraju, który lubi chwalić się świeżym jedzeniem z lokalnych targów… na Instagramie.
Roślinne marzenia kontra mięsne realia

Cel miasta na 2030 rok: 60% białka ma pochodzić z roślin. Rzeczywistość: 48%. To i tak więcej niż średnia krajowa (43%), ale perspektywa „zielonej rewolucji” na talerzach jest jeszcze daleka. Bo jak tu przekonać kogoś, żeby wybrał tofu, gdy krok dalej pachnie shoarmą?
Najzdrowsze i mniej zdrowe dzielnice na mapie miasta

Dzielnice Amsterdamu różnią się stylem życia, a co za tym idzie – tym, co trafia na talerze:
- Centrum i Oost: tu 35–37% mieszkańców je wystarczająco dużo warzyw. Turystyczny zgiełk nie przeszkadza w wyborze sałaty.
- Zuidoost: tylko 19% mieszkańców je codzienną porcję warzyw. Fast-foodowe imperium.
- Zuid i Oost: najwięcej osób sięga po owoce (37% i 35%).
- Nieuw-West, Noord, Zuidoost: jedynie 28–29% je owoce codziennie.
Amsterdam nie jest więc jednorodny: z jednej strony fit dzielnice z modnymi smoothie-barami, z drugiej – rejony, gdzie króluje kebab.
Podsumowanie: Miasto kontrastów

Amsterdam to miasto, które aspiruje do miana zielonej stolicy Europy, a jednocześnie wyrzuca jedzenie na skalę przemysłową. Plany są piękne: mniej mięsa, mniej marnowania, więcej zdrowia. Ale póki co najłatwiej dostępne są frytki – i to z podwójnym majonezem.