Pożegnanie z Bramem: Prowincja Utrecht pozwala zastrzelić wilka
Aktualności | 10-07-2025 | 11:00 | Czas czytania: 2 minuty
To już nie tylko lokalna sensacja, ale prawdziwy wilczy thriller z elementami dramatu, sądowego napięcia i politycznej symboliki. Prowincja Utrecht wydała zgodę na odstrzelenie wilka GW3237m, znanego szerzej jako Bram. Ten sam, który w maju pogryzł kobietę spacerującą po leśnym terenie Den Treek. Potwierdziło to badanie DNA — nie, nie było to żadne „draśnięcie przez jeża”, jak sugerowali niektórzy fani wilków.
Wilk z wyrokiem śmierci

Decyzja o odstrzale nie zapadła od razu. Prowincja podkreśla, że „nie została podjęta lekko”, bo przecież wilk to też obywatel Natury objęty ochroną. Ale skoro eksperci ocenili, że Bram stanowi bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, to… pa pa, Bram. Myśliwi mają czas do 1 stycznia 2026, by go namierzyć i „rozwiązać problem”.
Apelacje i adwokaci… wilka

Nie wszystkim to się podoba. Co najmniej dwie organizacje zapowiedziały już, że zaskarżą decyzję w sądzie. Mają na to cztery dni – a zegar tyka. W międzyczasie wilk pewnie żyje sobie spokojnie wśród drzew, nieświadomy, że właśnie dostał „wyrok zaoczny”.
Bruksela łagodzi ochronę

Cała sprawa nabiera rumieńców także na poziomie unijnym. W maju Parlament Europejski obniżył status ochronny wilka — z „ściśle chronionego” na „chroniony”. To niby subtelna zmiana, ale otwiera furtkę do łatwiejszych odstrzałów. Holandia jeszcze nie wdrożyła tego do własnego prawa, ale kierunek już widać.
Obroże, drony i śledzenie całego stada

A to jeszcze nie koniec! Prowincja Utrecht planuje do końca roku zaopatrzyć całe wilcze stado z Utrechtse Heuvelrug w nadajniki GPS. Wilki będą więc chodzić z obrożami jak rozszczekane psy sąsiada, tyle że bez właściciela. Tylko pytanie – czy taki monitoring nie jest większą ingerencją w dziką naturę niż samo zabicie Brama?
Podsumowanie:
Wilk Bram ma pecha – nie dość, że ugryzł nie tę osobę, co trzeba, to jeszcze trafił na moment, gdy Europa postanowiła mniej go chronić. Choć odstrzał został już zatwierdzony, protesty mogą go opóźnić, a być może nawet zatrzymać. Jedno jest pewne – wilk już dawno przestał być tylko zwierzęciem. Teraz to symbol sporu między bezpieczeństwem publicznym a ochroną przyrody, który rozgrywa się na leśnych ścieżkach i w sądowych salach….

To nie pierwszy przypadek, gdy holenderska prowincja staje przed dylematem odstrzału wilka. W zeszłym roku podobna sytuacja miała miejsce w Geldrii, gdzie również rozważano eliminację „zbyt śmiałych” osobników. Jednak sprawa Brama z Utrechtu jest pierwszą tak jednoznaczną – potwierdzoną badaniami DNA i powiązaną bezpośrednio z atakiem na człowieka. To może stać się precedensem, który wpłynie na dalsze decyzje w całym kraju.